Dla szybszej weryfikacji i księgowania wpłat bardzo prosimy nie wpisywać zdrobnień ani słów odmienionych przez przypadki jak również słów: dla, na, leczenie, rehabilitacja, itp.
Prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.
Nr subkonta
533
Województwo
mazowieckie
Data urodzenia
1980/04/17
stwardnienie rozsiane
Wpłaty prosimy kierować na konto, podając poniższe dane:
Odbiorca:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Alior Bank S.A., nr rachunku:
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
533 Michalak Robert Jerzy darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
Tylko dla wpłat - treść dla 1,5% podatku dostępna w sekcji "Przekaż 1,5% podatku".
W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1,5%” podaj:
533 Michalak Robert Jerzy
Dla szybszej weryfikacji i księgowania wpłat bardzo prosimy nie wpisywać zdrobnień ani słów odmienionych przez przypadki jak również słów: dla, na, leczenie, rehabilitacja, itp.
Prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.
Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT za rok 2025, z wypełnionymi danymi 1,5% dla Podopiecznego Michalak Robert Jerzy.
Przekaż 1,5% podatkuJestem podopiecznym Fundacji od ponad dwudziestu lat. Zmagam się z bezlitosną chorobą – stwardnieniem rozsianym, która dopadła mnie w trakcie pisemnego egzaminu maturalnego, przekreślając właściwie wszystkie moje plany i marzenia.
Bezwzględna choroba zabrała mi najpiękniejsze młodzieńcze lata, które mogły być pełne marzeń, planów i ich realizacji. Chciałem zostać mechanikiem samochodowym – kształciłem się w tym kierunku, ponieważ motoryzacja była moją pasją. Przez krótki czas, w początkowej fazie choroby, pracowałem w FSO. Niestety, pogarszający się stan zdrowia i bardzo agresywny rozwój choroby zmusiły mnie do rozpoczęcia leczenia interferonem. Tylko ten lek dawał nadzieję na zahamowanie postępów choroby. Był jednak niezwykle kosztowny – miesięczna dawka wynosiła około 6000 zł. Przez pięć lat, wspólnie z rodziną, ponosiliśmy koszty leczenia. Niestety, brak środków finansowych zmusił mnie do przerwania kuracji.
Każdy kolejny rok przynosił utratę następnych zdolności i konieczność rezygnowania z kolejnych elementów normalnego życia. Proste, domowe czynności – jak przygotowanie sobie kanapki czy zjedzenie posiłku – są dziś poza moim zasięgiem. Nie jestem w stanie utrzymać w dłoni długopisu ani widelca, nie umyję się ani nie ubiorę samodzielnie. Nawet o podrapanie się po nosie czy po głowie muszę prosić rodziców, którzy – mimo zaawansowanego wieku – sprawują nade mną całodobową opiekę.
Opieka nade mną przypomina opiekę nad niemowlęciem, z tą różnicą, że ten „niemowlak” ma ponad 40 lat, waży około 90 kilogramów i ma 180 centymetrów wzrostu. Jak bardzo upokarzające jest dla dorosłego mężczyzny to, że jego schorowana, starsza matka musi zmieniać mu pieluchę i dbać o jego higienę. Obecnie jestem w pełni zależny od pomocy innych osób.
Rodzice nieustannie szukają urządzeń i sprzętów, które mogłyby im ułatwić opiekę nade mną. Dbają też o zapewnienie mi rehabilitacji, ponieważ zmniejsza ona bolesne przykurcze i poprawia ruchomość stawów. Utrzymanie sprawności mięśni w obrębie głowy umożliwia mi przełykanie, a co za tym idzie – normalne karmienie. Niestety, wszystkie te działania wiążą się z ogromnymi kosztami, które pokrywamy z mojej renty oraz z emerytur rodziców. Oni są coraz starsi, a ja potrzebuję coraz więcej ich siły, czasu i zaangażowania.