Dla szybszej weryfikacji i księgowania wpłat bardzo prosimy nie wpisywać zdrobnień ani słów odmienionych przez przypadki jak również słów: dla, na, leczenie, rehabilitacja, itp.
Prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.
Nr subkonta
21295
Województwo
małopolskie
Data urodzenia
1977/07/30
złamanie kręgów szyjnych
Wpłaty prosimy kierować na konto, podając poniższe dane:
Odbiorca:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Alior Bank S.A., nr rachunku:
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
21295 Toporek Krystian darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
Tylko dla wpłat - treść dla 1,5% podatku dostępna w sekcji "Przekaż 1,5% podatku".
W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1,5%” podaj:
21295 Toporek Krystian
Dla szybszej weryfikacji i księgowania wpłat bardzo prosimy nie wpisywać zdrobnień ani słów odmienionych przez przypadki jak również słów: dla, na, leczenie, rehabilitacja, itp.
Prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.
Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT za rok 2025, z wypełnionymi danymi 1,5% dla Podopiecznego Toporek Krystian.
Przekaż 1,5% podatkuPod koniec wakacji, 25 sierpnia 1992 roku, pojechaliśmy z kolegą nad stawy. Było fajnie — kąpaliśmy się, skakaliśmy do wody. Już mieliśmy wracać do domu, kiedy powiedziałem: „Skoczę jeszcze raz i jedziemy.” Wcześniej widziałem, jak starsi chłopcy skakali tam na główkę, mimo że było płytko. Pomyślałem: „Czemu nie spróbować?” No i jak to głupi dzieciak — bez zastanowienia, skoczyłem…
W momencie skoku niczego nie poczułem. Uderzyłem głową o dno i nagle unosiłem się bezwładnie na wodzie, twarzą skierowaną w dół. Miałem otwarte oczy i próbowałem się poruszyć, chciałem płynąć, ale nie mogłem wykonać żadnego ruchu. Ciało odmówiło posłuszeństwa. Wtedy kolega wyciągnął mnie na brzeg. Pamiętam, że trzymał mnie, a ja mówiłem, że boli mnie szyja i plecy. Byłem sparaliżowany. Złamałem trzeci i czwarty kręg szyjny.
Wezwano karetkę, która przyjechała po kilku minutach — szpital był niedaleko. Dalej pamiętam wszystko jak przez mgłę, jakby to był tylko sen… Ale to niestety była rzeczywistość. Pamiętam moment, gdy mnie wyciągano z wody, dźwięk syreny karetki, a potem już tylko urywki — jazda korytarzem w szpitalu, jak leżałem na jakimś stole, dookoła kręciły się cienie, a wszędzie roztaczała się mgła jak z mrocznego koszmaru.
Następne, co pamiętam, to moment, gdy zabierano mnie na pokład śmigłowca. Głośny huk, ktoś zakłada mi słuchawki na uszy, a wszystko wokół było zamglone i nierealne. Nie wiedziałem, co się dzieje. Przetransportowano mnie do szpitala w Piekarach Śląskich, gdzie przeprowadzono operację kręgosłupa. Jedyne, co z tego pamiętam, to golenie głowy i wiercenie w czaszce otworów do zamocowania obciążników, aby szyja była odpowiednio naciągnięta i ustabilizowana — jeśli można to tak ująć.
Później leżałem już na sali pooperacyjnej. Pamiętam, że obok stali rodzice, a ja sam nie wiedziałem, co się dzieje. Chyba wtedy zasnąłem. Spędziłem tam pół roku — czasem nawet przenoszono mnie na korytarz. Takie były czasy, ale to tylko na początku…