„Dam radę”. Historia Igora, który dopłynął po złoto
Kiedy Igor Kowalski, Podopieczny naszej Fundacji, pokazuje napięte ramię i uniesiony kciuk, nie trzeba słów. Ten gest mówi wszystko. „Dam radę” – to jego osobiste motto, wypracowane latami treningów, prób, upadków i powrotów na basen. Dziś Igor ma 12 lat, złoty medal w pływaniu i ogromną pasję, która zaczęła się znacznie wcześniej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Początek, który nie zapowiadał drogi na podium
Igor urodził się w 36. tygodniu ciąży jako wcześniak. Mimo trudnych początków otrzymał 10 punktów w skali APGAR. Pierwsze dni nie budziły niepokoju – przybierał na wadze, rozwijał się jak inne noworodki. Rodzice pokochali go od pierwszych chwil, nieświadomi jeszcze, że przed nimi droga pełna wyzwań.
Dopiero po powrocie do domu pojawiły się pierwsze sygnały: obniżone napięcie mięśniowe, brak aktywności ruchowej, problemy z ulewaniem i nieprawidłowe wyniki badań słuchu. Podczas wizyt lekarskich padało jedno pytanie: czy były wykonywane badania genetyczne? Odpowiedzi brakowało, a niepewność rosła.
Rodzice nie pytali „dlaczego my” ani „co jeśli”. Działali. Diagnoza zespołu Downa przyszła później, a wraz z nią emocje, których nie da się opisać jednym zdaniem. Trudniejszy niż samo schorzenie okazał się system – procedury, brak wsparcia, konieczność samodzielnego przecierania szlaków.
Rehabilitacja, która zmieniła się w pasję
Od najmłodszych lat Igor był objęty różnymi formami terapii – od zajęć pedagogicznych i logopedycznych po hipoterapię i dogoterapię. Każda z nich wspierała jego rozwój, ale to sport okazał się kluczem.
Pływanie pojawiło się bardzo wcześnie – początkowo jako odpowiedź na obniżone napięcie mięśniowe. Basen miał być jednym z wielu elementów rehabilitacji. Z czasem stał się miejscem, w którym Igor zaczął czuć się naprawdę sobą.
Od siódmego roku życia trenuje regularnie pod okiem wykwalifikowanych instruktorów, którzy wiedzą, jak pracować z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. To nie była nauka według schematów, ale praca szyta na miarę – z uważnością na emocje, tempo i możliwości chłopca.
Woda, która stawiała opór
Początki były trudne. Bardzo trudne. Koordynacja ruchów, jednoczesna praca rąk i nóg, prawidłowe oddychanie, utrzymanie głowy nad wodą – dla wielu dzieci to wyzwanie, dla Igora było prawdziwą barierą. Gdy coś nie wychodziło, reagował emocjonalnie: złością, płaczem, tupaniem nogą. Słowa wsparcia czasem nie docierały.
Igor wysoko stawiał sobie poprzeczkę. Chciał umieć już, teraz, idealnie. Potrzebował czasu, by nauczyć się zatrzymywać emocje, wracać do rozmowy, przechodzić na kolejny etap. Ogromną rolę odgrywało pozytywne wzmacnianie i przypominanie o wcześniejszych sukcesach. Małych, ale ważnych.
To właśnie wtedy pojawiło się jego charakterystyczne „nie dam rady”, które z czasem – krok po kroku – zamieniło się w „dam radę”.
Motywacja, która rosła razem z nim
Trenerzy doskonale wiedzieli, że motywacja musi się zmieniać. Na początku była zabawa: łowienie rybek, pluskanie się w wodzie, a na koniec ulubiona zabawa w chowanego pod wodą. Igor siedział na pływającej macie, a instruktor wypływał z różnych stron – śmiech był najlepszym dowodem postępu.
Później pojawił się kalendarz motywacyjny, pieczątki za wykonane ćwiczenia i nagroda, która miała szczególną moc – medal. Symbol zwycięstwa nad własnymi ograniczeniami. Czasem nagrodą była zjeżdżalnia, czasem sauna. Zawsze – poczucie, że wysiłek ma sens.
Ludzie, którzy potrafili zobaczyć więcej
Na drodze Igora pojawili się trenerzy, którzy nie tylko uczyli techniki, ale przede wszystkim wierzyli. Pan Witold Winnicki – instruktor pływania i Dyrektor Olimpiad Specjalnych – dostrzegł potencjał i zaangażowanie.
Pan Michał Ścisłowski i Pani Karolina Skrobek – nauczyciele WF-u i instruktorzy pływania – towarzyszyli Igorowi zarówno w szkole, jak i poza nią, konsekwentnie wspierając jego rozwój.
Medale, które mają swoją historię
Pierwsze sukcesy przyszły z czasem:
- 2022 r. – wyróżnienie i 6. miejsce na dystansie 25 m,
- 2023 r. – brązowy medal na dystansie 15 m.
Po tym starcie Igor powiedział wprost: następnym razem będzie złoto.
Rok 2024 przyniósł srebrny medal – wynik świetny, ale dla Igora trudny emocjonalnie. Bardzo osobiście przeżył brak pierwszego miejsca. To był moment próby. Zamiast rezygnacji pojawiła się jeszcze większa determinacja.
W 2025 roku Igor stanął na najwyższym stopniu podium, zdobywając złoty medal na dystansie 15 m z czasem 24,08. Długo wyczekiwany. Wymarzony. Wypracowany.
Codzienność mistrza
Na co dzień Igor trenuje w OSiR Wola w Warszawie na pływalni „Foka”. Raz w tygodniu uczestniczy w indywidualnych zajęciach pozaszkolnych, raz w tygodniu w zajęciach basenowych w ramach lekcji szkolnych. W weekendy pływa z tatą – wtedy basen jest miejscem relaksu, bez limitu czasu i bez presji.
Rodzina odgrywa ogromną rolę w jego życiu. Telefony z gratulacjami, wiadomości od bliskich i możliwość pochwalenia się medalami dają Igorowi ogromną radość. Z dumą opowiada: „dałem radę, udało się”.
Szkoła i wspólnota
Igor nigdy nie był sam. Koledzy i koleżanki z klasy, nauczyciele i wychowawczyni od lat kibicują mu na zawodach. W szkole odbywają się apele, podczas których uczniowie prezentują swoje osiągnięcia – te szkolne i pozaszkolne. Oklaski, gratulacje i uznanie budują motywację i poczucie wartości.
W momentach kryzysowych Igor może liczyć na wsparcie psychologa i pedagoga szkolnego.
Życie poza basenem
Poza sportem Igor uwielbia gotować z rodzicami, chętnie przygotowuje kawę, kocha muzykę i taniec. W domu muzyka gra od rana do wieczora – często bardzo głośno. Jego ulubieni wykonawcy to m.in. Dawid Podsiadło i Daria Zawiałow. Zna teksty piosenek, a taniec pozwala mu wyrażać emocje.
Interesuje się przyrodą, zwierzętami, podwodnym światem, planetami i wulkanami. Jest harcerzem – harcerstwo wspiera jego samodzielność, uczy empatii i współpracy. Kocha też kolarstwo i piłkę nożną.
Przyszłość, która już się zaczęła
Igor chce nadal trenować pływanie, zdobywać kolejne złote medale i rozwijać umiejętności nurkowania. Niedawno po raz pierwszy wypłynął na rafę koralową – to doświadczenie tylko wzmocniło jego fascynację wodą.
Zawsze stawia siebie na podium. Rywalizacja to tylko dodatek. Sport dał mu coś więcej niż medale – wiarę w siebie, odwagę i poczucie, że naprawdę może.
Bo Igor już wie, że kiedy mówi „dam radę” – to naprawdę znaczy, że da radę!